Czy mogło tak być? Pewnie nie, ale cóż szkodzi pofantazjować. Wyobraźnia nie zna granic, a czasem to właśnie najbardziej nieprawdopodobne historie okazują się najciekawsze. Należy zaznaczyć że Orneta to byłe pruskie grodzisko po drugiej stronie rzeki w stosunku do obecnej lokalizacji miasta. Nie wiemy dlaczego nazywała się Ornetą. W dotychczas poznanych nam źródłach nie znaleźliśmy odpowiedzi.Rozdział I: Dziecko Drwęcy i Pruskich Kniei
Na długo przed tym, zanim ryk krzyżackich trąb rozdarł ciszę tych ziem, a śląscy koloniści utworzyli miasto Wormditt, tutejsze lasy i rzeki należały do wolnych Prusów. Wznosili oni swoje grodziska w zgodzie z naturą, a jedno z nich, dumna Orneta, tętniło spokojnym, pracowitym życiem.Wszystko zmieniło się pewnego mglistego poranka nad brzegami kapryśnej Drwęcy. Rybacy, zamiast obfitego połowu, znaleźli w szuwarach stworzenie, które napełniło ich serca lękiem, a zarazem głębokim współczuciem. Było to smocze pisklę. Porzucone, zmarznięte, o skrzydłach zbyt słabych, by udźwignąć je nad ziemię. Bez ludzkiej dłoni czekała je niechybna śmierć.Prusowie nie odwrócili się jednak od potwora. Przynieśli go do grodziska, otulili skórami i karmili najlepszym mięsem. Z czasem smoczątko stało się częścią Ornety. Rosło, a wraz z nim rosła jego miłość do ludzi, którzy ocalili mu życie.Smok, choć potężny, stał się sercem osady, pomagał jak umiał.Swoim potężnym cielskiem pomagał w transporcie pni z gęstych borów i ciągnął najcięższe wozy.Ku uciesze najmłodszych, pozwalał dzieciom wspinać się po swoich łuskach i delikatnie dmuchał ciepłym powietrzem w zimowe wieczory.Zimą i latem jego potężny cień przemykał nad koronami drzew. Wykonywał loty patrolowe, a jego czujne, złote oczy dostrzegały każde zagrożenie. Gdy wróg się zbliżał, ryk smoka niósł się echem po dolinie Drwęcy, dając mieszkańcom cenny czas na chwycenie za broń.Ramię w ramię, człowiek i bestia, bronili Ornety. Grodzisko stało się twierdzą nie do zdobycia.Rozdział II: Ostatnia Bitwa Starego Strażnika
Lata mijały, a czas odciskał swoje piętno zarówno na ludziach, jak i na ich obrońcy. Skrzydła smoka zesztywniały, łuski zmatowiały, a ogień w piersi palił się już tylko niemrawym płomieniem. Strażnik zestarzał się wraz ze swoją przybraną ojczyzną.I wtedy nadszedł dzień ostatecznej próby.Hordy wroga, potężniejsze niż kiedykolwiek wcześniej, otoczyły Ornetę z każdej strony. Żelazny pierścień zaciskał się wokół wałów. Bitwa trwała wiele godzin, a ziemia spłynęła krwią. Prusowie byli u kresu sił. Zmęczenie, rany i widok nieskończonych zastępów nieprzyjaciela złamały ich ducha. Wśród kobiet i dzieci wybuchła panika. Wszyscy wiedzieli, że przegrana oznacza całkowitą zagładę, rzeź i niewolę. Wojownicy opuszczali tarcze, godząc się z tragicznym losem.„Gdy gaśnie nadzieja, rodzą się bohaterowie. Nawet jeśli ich serca biją pod pancerzem z łusek.”W tym momencie, gdy drewniane mury niemal pękały pod naporem taranów, ze smoczego legowiska dobiegł ryk. Nie był to ryk starca, był to ryk bóstwa wojny.Smok, ignorując rozdzierający ból w starych kościach, ruszył do ostatniego starcia. Rozwinął swoje potężne, poszarpane skrzydła i wzbił się w powietrze, zasłaniając słońce. Z jego gardzieli buchnął snop oślepiającego, czystego ognia, spopielając pierwsze szeregi najeźdźców.Widok tego nadludzkiego poświęcenia wlał nową krew w żyły obrońców.„Nasz strażnik walczy! Nasza Orneta nie zginie!” – poniosło się po wałach.Prusowie z dzikim okrzykiem ruszyli za swoim smokiem, uderzając na sparaliżowanego strachem wroga. Impet uderzenia był tak potężny, że najeźdźcy rzucili się do panicznej ucieczki. Orneta kolejny raz z pomocą smoka została uratowana.Rozdział III: Śmierć i Gorzka Ofiara
Gdy dym bitewny opadł, nie było jednak słychać okrzyków triumfu. Na pobojowisku zaległa głęboka, rozdzierająca cisza.Wielki smok leżał na ziemi. Jego klatka piersiowa unosiła się ciężko, aż w końcu zamarła. Potężne, wierne serce nie wytrzymało tytanicznego wysiłku. Przestało bić w chwili, gdy wróg uciekał w popłochu.Zamiast pieśni zwycięstwa, nad Drwęcą rozbrzmiał szloch. Mieszkańcy ogłosili żałobę, jakiej te ziemie nigdy wcześniej nie widziały. Przenieśli ciało swojego przyjaciela na drugą stronę rzeki i tam, z najwyższymi honorami, złożyli je w ziemi, w miejscu, gdzie dziś wznosi się Stare Miasto współczesnej Ornety. Smok stał się fundamentem, na którym wyrosła przyszłość nowej Ornety.Epilog: Przekleństwo Historii
Wiele dekad później wolne ziemie Prusów zalała fala krzyżackiego podboju. Przyszli nowi panowie, a wraz z nimi osadnicy ze Śląska. Budując nowe miasto na grobie obrońcy, usłyszeli od nielicznych ocalałych Prusów opowieść o walecznym smoku.Jednak czas i obca kultura bywają bezwzględne dla pamięci o pokonanych. Z biegiem czasu, w ustach nowych mieszkańców, historia zaczęła się koślawić. Opowieść o wiernym strażniku, przyjacielu dzieci i obrońcy grodu, została wywrócona na nową prawdy stronę. Smok w średniowiecznych podaniach musiał stać się potworem, czarnym charakterem, krwiożerczą bestią, którą należało zgładzić.Prawda jednak przetrwała, choć ukryta w symbolu. Do dziś, spoglądając na herb Ornety, możemy dostrzec dumnego smoka. I choć nowożytne kroniki mówią o nim źle, pamięć ziemi pamięta: to nie potwór, lecz najwierniejszy syn i obrońca tej krainy, który oddał swoje wielkie serce, by osada mogła przetrwać.


