Nie spróbować – byłoby grzechem –
w obiegu wszystkie atrybuty:
cisza w symbiozie gwarzy z echem,
bredzą warmińskie marabuty.
Żaby ropuchy przedrzeźniają,
stodoła o remoncie marzy,
cykliści Velo omijają –
na grzyba nam tu tłum kolarzy.
Trud ludzki przez czas przemielony
z godnością przemijanie znosi,
niczym staruszek przygarbiony;
nie pożali się, nie poprosi.
Nasz splin – ermlandzka bukolika,
choć wszystko proste, to liryczne.
Postzaściankowa bukolika.
Słowem – Workiejmy idylliczne!
No i patrz pan – tropu nie było,
samo się jakoś napisało.
Samo się jakoś ułożyło –
prawdopodobnie tak być miało.