W Ornecie (Wormditt) przy kościele parafialnym, tam, gdzie od zewnątrz wchodzi się na wieżę, stał przed laty szkielet człowieka, powszechnie nazywany Kościanym Teodorem, postrach młodych i starych.
„Bądź grzeczny, bo zawołam Kościanego Teodora!” – ostrzegała matka niegrzeczne dziecko i natychmiast zapadała cisza. Nawet dorośli wzbraniali się przed samotnym przechodzeniem przez cmentarz przykościelny wieczorową porą.
W pobliskiej karczmie pracowała pewna szynkarka, kobieta nieustraszona, ale i bezpruderyjna. Pewnego wieczoru, w obecności wielu gości, raz jeszcze dawała dowody swej odwagi. Ci nie szczędzili jej pełnych podziwu pochwał. Tak stopniowo nadeszła godzina duchów. Wtedy ona, podjudzona pochlebnymi słowami, oświadczyła, że nie boi się ani śmierci, ani diabła.
Wtedy jeden z obecnych stwierdził, że jeśli ona niczego się nie boi, niechaj przyniesie tutaj Kościanego Teodora; wówczas uwierzą jej słowom. Pozostali goście poparli to wyzwanie i obiecali jej znaczną nagrodę po dokonaniu czynu. Mieli jednak nadzieję, że tego nie zrobi. Lecz dziewczyna zadeklarowała gotowość i natychmiast ruszyła w drogę. Na wszystkich twarzach malowało się napięcie, co też się wydarzy.
Niedługo to trwało, gdy szynkarka wkroczyła do izby z osobliwym gościem i położyła go na stole. Groza ogarnęła wszystkich obecnych i błagali zuchwałą kobietę, by odniosła szkielet z powrotem na miejsce. Obiecali jej za to nawet podwojenie początkowo oferowanej sumy. Bez namysłu zarzuciła kościotrupa na ramiona i pospieszyła z nim w stronę cmentarza.
Postawiła kościanego męża na jego miejscu i chciała już wracać. Wtedy jednak śmiertelnie przerażoną kobietę chwyciła koścista dłoń, a grobowy głos przemówił do niej: „Zabrałaś mnie do publicznej karczmy i wystawiłaś na pośmiewisko ludzi; za to musisz i ty wyświadczyć mi przysługę, inaczej marny twój los. Idź do kościoła! Przy ołtarzu głównym znajdziesz klęczącą zakonnicę; masz jej powiedzieć, że proszę ją o wybaczenie; a potem przynieś mi odpowiedź!”. Drżąc, odparła: „Przecież kościół jest zamknięty!”. On jednak rzekł: „Idź tylko, idź!”. Poszła i ku swemu zdziwieniu zastała drzwi kościoła otwarte. Ołtarz główny był przesłonięty kirem i stał w blasku mrocznie płonących świec. Na najniższym stopniu klęczała czarno zawoalowana zakonnica.

Z lękiem podeszła do niej dziewczyna i rzekła: „Kościany Teodor prosi cię, abyś mu wybaczyła”. Lecz zakonnica odparła: „Nie wybaczam mu”. Z tą wieścią posłanniczka wróciła do swego mocodawcy. Ten jednak powtórzył nagląco: „Idź jeszcze raz i powiedz, że proszę ją na miłość Boską, aby mi wybaczyła”. Uczyniła, jak jej nakazano, lecz przyniosła tę samą odpowiedź. Jednak kościany mąż nie ustępował: „Idźże po raz trzeci i powiedz jej, że proszę ją przez wzgląd na pięć ran Jezusa Chrystusa, aby mi jednak wybaczyła”. Poszła tam ponownie: „Kościany Teodor prosi cię przez wzgląd na pięć ran Jezusa Chrystusa, abyś mu jednak wybaczyła”. Wtedy zakonnica odpowiedziała: „Wybaczam mu”.
Gdy Kościany Teodor usłyszał tę wiadomość, rzekł do dziewczyny: „Wyświadczyłaś mi wielką przysługę dlatego nie chcę taić przed tobą tego, co cię czeka. Rozmawiałaś ze zmarłym, i z tego powodu sama musisz wkrótce umrzeć. Popraw zatem swe grzeszne życie i wykorzystaj ten krótki czas, który został ci jeszcze dany”. Rzekł to i zniknął, jakby zapadł się pod ziemię. W tej samej chwili z wieży dobiegło dwanaście głuchych uderzeń zegara. Ogarnięta grozą, skazana na śmierć kobieta popędziła do domu. Lecz jakże ona wyglądała! Opuszczała dom w pełnym rozkwicie sił, a wróciła blada niczym trup. Od tej pory zaczęła prowadzić inne życie; codziennie chodziła do kościoła, w głębokim żalu opłakując swe grzechy. Ledwie co jadła. Z dnia na dzień marniała w oczach i zanim minęły cztery tygodnie, leżała już na marach. Kościanego Teodora zaś nikt już nigdy więcej nie widział.
Knochenthees: „Thees” to zdrobnienie od imienia Matthäus (Mateusz) lub częściej w tym regionie od Theodor (Teodor). „Knochen” oznacza kości. Postać ta jest częścią lokalnego folkloru.
Inna wersja tej legendy autorstwa pana Franciszka Chruściela - https://nasza-orneta.pl/historia/legenda-o-kosciotrupie