Stoi pośrodku Rynku od ponad sześciuset lat.
Widział piekarzy i rzeźników którzy sprzedawali chleb i mięso w jego wnętrzu, widział bociany które upierały się przy swoim gnieździe na szczycie, widział katastrofę gdy wschodnia ściana runęła na bruk w środku letniego popołudnia. Przeżył wszystko – pożary, wojny, urzędników którzy chcieli go przebudować i konserwatorów którzy im na to nie pozwolili.
Najwięcej o orneckim ratuszu wiedział Josef Czinscholl – skarbnik miejski który przez dziesięciolecia pracował w jego murach. W 1939 roku, gdy władze w Królewcu zapytały o historię budynku, Czinscholl – już emeryt mieszkający przy Obertorstraße – napisał raport który do dziś jest najlepszym opisem tej budowli.
Początki
Prawa miejskie Orneta otrzymała w 1312 roku. Przez kilka dziesięcioleci mieszkańcy budowali swój dobrobyt. Gdy miasto wystarczająco okrzepło – postanowiono wznieść godny ratusz pośrodku rynku. Budowa zajęła wiele lat. W latach siedemdziesiątych XIV wieku budynek oddano do użytku.
Parter służył od początku jako dom handlowy. W średniowieczu chleb i mięso musiały być sprzedawane publicznie – pod nadzorem władz miejskich, w wyznaczonych miejscach. Piekarze i rzeźnicy rozkładali swoje towary w wydzielonych stoiskach zwanych ławami – stąd ławy chlebowe i ławy mięsne. Piwnice ciągnące się pod całym budynkiem służyły jako magazyny dla handlarzy z targów tygodniowych i rocznych.
Z czasem wokół ratusza wyrosły stałe budki handlowe – Hakenbuden. Czinscholl pisze o nich bez ogródek: "od kilku stuleci szpecą ratusz". Ale i on sam przez całą swoją karierę pracował w budynku otoczonym tymi budkami, a gdy w 1939 roku konserwator zaproponował ich rozbiórkę jako część restauracji – okazało się że wszystkie są wynajęte jako mieszkania i nikt nie może ich dotknąć.
Katastrofa i odbudowa
Najdramatyczniejszy moment w historii ratusza nastąpił 29 lipca 1721 roku o godzinie trzeciej po południu. Wschodnia ściana frontowa runęła od fundamentu. Razem z nią upadła mniejsza wieżyczka z dzwonem. Ocalały dzwon wylądował naprzeciwko domu burmistrza Jana Freytagda na wysokości trzeciej belki i poważnie go uszkodził. Zdemolowane zostały też zabudowania sąsiednich mieszczan.
Dokument który władze miasta włożyły tego samego roku do kuli iglicy ratuszowej wieży notuje ze spokojem: żaden człowiek nie został ranny. I dodaje pokornie – budowę kontynuowano mimo nieszczęścia.
Odbudowany wschodni szczyt różni się stylem od zachodniego – Czinscholl odnotowuje tę różnicę i wyjaśnia jej przyczynę. Zachodni szczyt z ostrołukowymi oknami jest bardzo stary i autentyczny. Wschodni – prostszy, z XVIII wieku.
Codzienne życie ratusza
Do 1885 roku piętra ratusza mieściły: w części wschodniej dwa biura (burmistrz, rejestrator, policjanci i pisarze w większym, skarbnik i posiedzenia magistratu w mniejszym), w części zachodniej kasę miejską i salę posiedzeń rady.
Największą część piętra zajmował jednak hol ratuszowy. Podczas świąt ludowych służył jako sala taneczna – w rogu znajdowała się empora dla muzykantów. Ratusz nie był więc tylko siedzibą władzy – był centrum życia towarzyskiego miasta.
Około 1885 roku dobudowano przy głównym biurze osobny gabinet dla burmistrza. W 1920 roku przeprowadzono gruntowną przebudowę: usunięto dobudówkę i wielki hol, wejście przeniesiono z południa na wschód, stworzono nową salę posiedzeń z galerią dla publiczności. We wszystkich pomieszczeniach zainstalowano centralne ogrzewanie.
Bociany i koło wozu
Między wielkimi momentami historii – drobny, ludzki szczegół który Czinscholl uznał za wart odnotowania.
Bociany gnieżdżące się na zachodnim szczycie brudziły historyczną elewację. Ktoś wpadł na pomysł żeby usunąć gniazdo i położyć na kalenicy koło wozu – dalej od szczytu. Bociany nie chciały budować na kole. Skończyło się na tym że z żelaznych prętów zbudowano specjalną podkładkę na szczycie i bociana para w końcu zaakceptowała nowe miejsce.
Sprawa restauracji
W grudniu 1938 roku miasto złożyło plany przebudowy ratusza na biura administracyjne. Provinzialkonservator Dr. Conrades odrzucił je kategorycznie – budynek jest zbyt cennym zabytkiem. Zamiast przebudowy – restauracja do dawnego stanu. Szacunkowy koszt: 220 000 marek.
Pieniędzy nie było. Miasto było obciążone budową gospody w Oberheide i obwodnicy. Budki wokół ratusza – wynajęte jako mieszkania z powodu braku lokali – blokowały jakiekolwiek prace. W 1943 roku Regierungspräsident oficjalnie odłożył sprawę restauracji do końca wojny.
Koniec wojny nadszedł – ale nie w takiej formie jaką planowano.
Co zostało
Ratusz stoi. Podcienie na trzech stronach Rynku zachowane – jak pisał przewodnik turystyczny w 1925 roku. W wieżyczce na środku dachu wisi najstarszy dzwon Warmii z 1384 roku. Malowany strop na piętrze – ten o który pytał konserwator w 1919 roku czy uda się go zachować przy przebudowie gabinetu burmistrza – przetrwał.
Josef Czinscholl który napisał ten raport w 1939 roku nie dożył końca wojny. Pracował przez całe życie w budynku o którym wiedział wszystko. Jego raport leżał w aktach Regierungspräsidenta w Królewcu. Trafił do archiwum. I przetrwał – jak ratusz.