Ciekawostka z lotniska.
Dotarłem do informacji, że nie tylko Helmut Schmidt (jako ważna persona in spe) służył w czasie wojny na lotnisku w Wormditt. W owych czasach, dokładnie w lutym, marcu 1944r, dowódcą nocnych myśliwców Nachtjagdgescheader 5 stacjonujących tu, był major Egmont Prinz zur Lippe-Weissenfeld (arystokrata z książęcego rodu, urodzony w Austrii). Był asem myślistwa nocnego, miał zatwierdzonych 51 strąceń, odznaczony przez samego Adolfa Hitlera Krzyżem Rycerskim Krzyża Żelaznego z Liśćmi Dębu. Zginął wraz z załogą w wypadku lotniczym (jest podejrzenie, że ten z wąsikiem maczał w tym palce - wszyscy wiedzą, że nienawidził arystokratów).
Inną rewelacja jest info, że w Wormditt stacjonowały (prawdopodobnie - trwają spekulacje historyków), a na pewno gościły przelotem legendarne ME 262.