Minister Sprawiedliwości przyznał GMINIE ORNETA dotację celową na nabycie wyposażenia i urządzeń ratownictwa, niezbędnych do udzielenia pomocy poszkodowanym bezpośrednio na miejscu popełnienia przestępstwa. Otrzymana kwota dotacji – 42.062,10 zł Wkład Gminy Orneta – 424,90 zł Wartość ogółem – 42.490,00 zł brutto Z otrzymanych środków zakupione zostaną dla:

✅ OSP Orneta: defibrylator (1 szt.) butla na sprężone powietrze (4 szt) zbijak do szyb hartowanych (1 szt) nóż do pasów bezpieczeństwa (1 szt) plandeka wielofunkcyjna do narzędzi ratowniczych (1 szt) \\

✅ OSP Mingajny: defibrylator (1szt) latarka akumulatorowa (3 szt) zbijak do szyb hartowanych (1szt)

✅ OSP Henrykowo: butla na sprężone powietrze (1 szt) zestaw ratownictwa medycznego PSP R1 (1 kpl) nóż do pasów bezpieczeństwa (1szt)

✅ Bażyny: zestaw ratownictwa medycznego PSP R1 (1 kpl) latarka akumulatorowa (1 szt) detektor napięcia (1szt)

 

 

Wśród szybko mknących samochodów na szosie do Ornety pojawił się konwój wozów konnych na drewnianych kołach - sentymentalna historia sprzed ponad 800 lat. Szosa wijąca się wśród warmińskich pól i lasów, otoczona szpalerami starych drzew ciepło przyjęła strudzony tabor. To był piękny widok połączony z wycieczka w czasie - repliki kupieckich wozów ciągnięte przez zaprzęgi konne używane na handlowych szlakach całej Europy sprzed kilku wieków. Proste i solidne konstrukcje z mocnego drewna, sprawdzone już przez rzymskie legiony, wyprawy odkrywców i kupców miały coś z inżynierskiej genialności. Znosiły nie tylko ogrom różnorodnych towarów od ciężkich kutych mieczy do kolorowego płótna i zamorskich przypraw, ale również podróże przez pół Europy mające często po kilka tysięcy kilometrów. Prostsze wtedy były nie tylko wozy, ale i wszelkiego rodzaju przygotowania do wielomiesięcznych podróży. Żadnych technicznych badań, wiz, paszportów, stempelków, zielonych kart, lotnych patroli czy rezerwacji hoteli i przystanków na stacjach paliw. Zamiast płatnych autostrad i budek gdzie „myto” błyskawicznie odciąża kieszeń każdego kierowcy ubite trakty przebiegały między nielicznymi miastami i osadami, wokół panował niezmącony spokój, powietrze bez smrodu spalin, przydrożne gospody i karczmy ( z wyszynkiem zwanym dziś regionalną kuchnią), a i ekologiczna trawa dla zaprzęgu znajdowała się na wyciągnięcie ręki (ogrom łąki zadawał najwybredniejsze końskie pyski). I mimo, że cel podróży często był daleki to droga się nie nużyła.

Czas płynął wolniej, a życie miało swój smak. Podróż przeplatana była dźwiękiem skrzypiących kół wozów, klapaniem końskich kopyt, czasami krzykiem woźnicy, czasami popasem przy urokliwym jeziorku czy rzece. Dawało to dystans do życia. Żadnych drapieżnych pogoni za pieniądzem czy karierą. Życie nie uciekało jak pędzące Porsche 911 z dorobkiewiczem za kierownicą. Często cel podróży był bardzo prozaiczny- wyjazd na pobliski jarmark z wozem pełnym płodów lub na pole do prac rolnych. Czasami podróż w pocztowym dyliżansie odbywała w „ sprawach biznesu”….a czasami była to dramatyczna ucieczka przed napięciami religijnymi, wojnami i zwykłą biedą . I właśnie ponad 800 lat temu mieszkańcy zniszczonej wojną Flandrii postanowili poszukać bezpiecznego kawałka ziemi dającego dostanie życie. Skromni, odważni i z wielką nadzieją w sercu ruszyli na wschód – tajemniczy i mało znany dla Europy. W tej podróży nie byli osamotnieni . Wśród nich znaleźli się również Holendrzy, którzy tak mocno upodobali sobie Warmię i Żuławy. To oni zbudowali niejedną historię na warmińskich łąkach i mokradłach.

Czym tym kolonistom udało się znaleźć TO ich wymarzone miejsce? Chyba tak. Po drodze zakładali osady i wioski, które rozwijały się dzięki ich znojnej i upartej pracy. Żyli skromnie, ale szczęśliwie. Niektórzy z nich dotarli bardzo daleko od rodzinnej Flandrii - do Wielkiego Nowogorodu i tam się osiedli. Ta niesamowite karty historii stały się ideą zorganizowania podróży w czasie. Grupa niemieckich miłośników historii, podróży i przede wszystkim koni postanowiła ruszyć jednym z najstarszych traktów handlowych w Północnej Europie; z niemieckiego miasta Brucke do rosyjskiego Wielkiego Nowgorodu – szlakiem Hellwig. Podążają śladami dawnych kupców handlowym, którzy swoje fortuny zawdzięczali rozwijającym się miastom hanzeatyckim jak również niezwykle chłonnemu rynkowi „zbytu wszelakich towarów” wzdłuż tego szlaku. Razem z taborem kolorowych wozów „podróżuje” dzwon pokoju, który swym dźwiękiem wzdłuż całej trasy przypomina o istocie życia w świecie – życia w pokoju. To piękne przesłanie podąża od miasta do miasta, a na całej trasie słychać rozbrzmiewający dźwięk tego dzwonu. Podczas rozmów nasi goście niejednokrotnie podkreślali, że ich podróż jest również symbolem jednoczenia się Europy.

Podobnie tak jak przed wiekami osadnicy, podróżnicy i kupcy „łączyli” różne narody właśnie wzdłuż tego szlaku liczącego prawie 2000 lat tak teraz taborowi podróżnicy starają się nieść przesłanie o pokoju, szacunku dla tradycji i historii innych narodów. Na swojej drodze, jak mówią, spotykają życzliwych i otwartych ludzi. Gościnnych i ciekawych tradycji gości. Wystarczy kilka chwil wśród mieszkańców wsi i miasteczek, kilka uścisków rąk i radosnych uśmiechów by znużeni podróżnicy poczuli się jak u siebie w domu. Proste gesty, może dla innych nie mające znaczenia, mają jednak niewyobrażalną moc i energię. Często jest to podarowane jabłko zerwane z przydomowego sadu, wiązka siana dla koni, miska domowych pierogów prosto z domowej kuchni czy zwykły szczery dziecięcy uśmiech . I miejmy nadzieję, że długo tak będzie na tej pięknej kochanej Warmii. Dla gości drzwi domostw będą stały otworem. Gospodarzem, który podejmował tych niezwykłych podróżników w Ornecie był dyrektor OSiR oraz przedstawiciel władz miasta. Jak wiekowa tradycja nakazuje nie zapomniano o wymianie podarunków. Zwyczaj ten niezwykle był ważny szczególnie podczas dalekich „kupieckich” podróży. Dziś ma wyraz symboliczny życzliwości, gościnności i otwartości. Mieszkańcy Ornety otrzymali pięknie wykonany mosiężny dzwon i bochen przepysznego chleba. Przy dźwiękach tegoż dzwonka, każdy mógł spróbować smaku chleba , którego receptura nie zmieniła się od wieków. Pyszny, pełen domowego zapachu, z wypieczoną skórką szybko rozszedł się wśród uczestników spotkania.

Gospodarze oprócz gościnności i zapewnienia dachu nad głową przekazali podróżnikom skromny dar. Symboliczny dzwonek, który swoją magiczną muzyką ma przypominać, że bramy miasta nad Drwęcą Warmińską są zawsze otwarte dla gości. Po prostu: tu warto wracać, bo zawsze można spotkać wielu gościnnych i życzliwych ludzi. Wielu z nich, podobnie jak Flandrowie przed wiekami, szukali spokojnego i szczęśliwego miejsca na ziemi. Po wielu latach dramatycznej wojennej tułaczki znaleźli go właśnie na Warmii. To ludzie wielkiego serca, którzy potrafią podzielić się „ostatnią kromką chleba” i znajdą dla strudzonych wędrowców miejsca przy ciepłym piecu. Szkoda, że te wspaniałe stare pokolenie powoli odchodzi. Jednak wśród następców można zobaczyć to co ich ojcowie mieli w sercu jadąc w nieznane: NADZIEJĘ. I z taką też nadzieją tabor wozów odjechał żegnany przy mieszkańców Ornety.

 

 

 

Grupa Żabek oraz grupa Puchatków z Przedszkola Nr 1 w Ornecie miały okazję jako pierwsze przetestować nowy plac zabaw przy ul. Ks. Jerzego Popiełuszki. Plac zabaw wybudowano w ramach zadania "Zagospodarowanie i uporządkowanie zdegradowanych i pustych przestrzeni na obszarze Starego Miasta" w ramach projektu: "Zagospodarowanie i rozwój przestrzeni publicznej w Ornecie" współfinansowanego ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020 oraz ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

 

 

 

To już IX edycja Warmińskiej Motomajówki w Krośnie. Tradycją jest coroczne organizowanie tej imprezy w drugą niedzielę maja. W słoneczny dzień, 14 maja do małej acz urokliwej miejscowości przyjechało kilkaset motocyklistów. Imprezę zorganizował Warmiński Klub Motocyklowy „Drager” wraz z proboszczem parafii w Krośnie ks. Michałem. „Uczestnicy przyjechali głównie z naszego regionu, ale z roku na rok zwiększa się liczba motocyklistów z najdalszych zakątków kraju i zagranicy. To dobrze wróży na przyszłość dla tej imprezy. To spotkanie towarzyskie , któremu przyświeca szczytna idea bezpieczeństwa na drodze”. podkreślił prezes klubu Drager. Po mszy odprawianej w intencji motocyklistów i bezpiecznego sezonu, jak co roku odbyła się parada motocykli. Długa kolumna motocyklistów udała się na ustaloną trasę, która już dziewiąty rok wplata się w program Motomajówki. Na czele parady jechał Burmistrz Ornety w unikalnym wojskowym „Gaziku” pieczołowicie odrestaurowany przez kolegę Wojtka. Nad bezpieczeństwem czuwały zmotoryzowane patrole Policji zapewniając bezkolizyjny i bezpieczny przejazd.

Jak zwykle nie zabrakło dodatkowych imprez. Muzyka zawsze towarzyszy Motomajówce. W tym roku na estradzie pojawiły się zespoły Planogram z Ornety i 18 minut z Morąga bawiąc uczestników dobrym rockiem. Były też konkursy w tym o najdłuższą brodę, najmłodszą motocyklistkę czy też najbardziej doświadczonego wiekiem motocyklistę. Nie zabrakło też sławnego „motomajówkowego” bigosu i grochówki przygotowanego przez niezawodną panią Irenkę, a serwowanego z unikalnej kuchni polowej.

Oczywiście nie zabrakło wsparcia ze strony Urzędu Miejskiego w Ornecie oraz Urzędu Gminy Lubomino. „Jak zwykle nasi darczyńcy wspomogli imprezę, za co bardzo dziękujemy” mówi jeden z członków klubu kolega Leszek. „Jak zwykle ogromną pomoc niosła Policja. Zawsze towarzyszy przejazdom naszych motocyklistów, dba o bezpieczeństwo na drodze przejazdu jak i na terenie imprezy. Wśród motocyklistów policja cieszy się dużym autorytetem. Przyjazny gest czy uśmiechem to standard w naszych kontaktach” .

Display/1/happy-750-200

Należy podkreślić , że jest to impreza otwarta dla wszystkich pasjonatów i klubów motocyklowych. Każdy znajdzie tu swoje miejsce , przyjaciół i niezapomniane chwile. Corocznie pojawiają się tu pasjonaci motocykli najnowszych generacji jak również pieczołowicie wyremontowanych oldtimerów. Warmiński Klub Motocyklowy Drager jest organizacją skupiająca ponad 20 stu członków oficjalnie działającą od 2012 roku. Głównym pomysłodawcą i założycielem klubu był nieżyjący ks. Andrzej. To on potrafił zmotywować lokalnych pasjonatów motocykli do stowarzyszenia się. Ta wspaniała osobowość była również organizatorem trzech pierwszych Motomajówek. Od IV dołączył do organizacji imprezy Klub „Drager” i nadal ją kontynuuje.

„Pomimo , że zabrakło ks. Andrzeja wśród nas, zawsze zapewnia nam dobrą pogodę na Motomajówkę no i jest z nami” mówi Prezes Dragera Maciej Wąsowicz. Niedawno pojawił się nowy proboszcz parafii w Krośnie ks. Michał. W nim członkowie klubu mają wielkie wsparcie. Ks. Michał był czynnym sportowcem i jeździł jako żużlowiec. Dzięki temu rozumie motocyklową brać jak nikt inny. Członkowie klubu nie tylko realizują główny cel jakim jest turystyka motocyklowa, bezpieczeństwo i życzliwość na drodze. „ Przede wszystkim spełniamy się realizując swoje marzenia. Kochamy szum wiatru , śpiewny dźwięk silnika, wolność. Świat za kierownicy motocykla wygląda inaczej, kolorowo i fascynująco.

Cenimy poznawanie nowych ludzi, nowe miejsca. No i lubimy integrację pasjonatów takich jak my.” to słowa kolegi Zbynka. W tym roku „Draber” zaplanował cykl szkoleń z bezpieczeństwa na drodze dla motocyklistów. Hasłem szkolenia jest „ Ile zapamiętałeś z kursu na prawo jazdy”. Ta szczytna idea i wiele innych pomysłów, wyróżnia „Dragera” wśród innych klubów. Nie tylko potrafią się świetnie bawić i spełniać swe pasje, ale też są otwarci na innych. Organizują imprezy, aktywnie biorą udział w zlotach motocyklowych , promują idee bezpieczeństwa i życzliwości na drodze. Uczestniczą w wielu imprezach organizowanych w regionie i gminie Orneta. Pomagają innym, bo mają takie zasady. A to co robią, robią ponad podziałami i granicami.

Na stałe klubowicze wpisali do swoich planów Wigilię Klubową, Bal Motocyklowy „Drager i przyjaciele”, a także wjazdy na zloty w tym na długo oczekiwany „Klubowy weekend”. Nie zapominają o urlopowych wyjazdach na zagraniczne wojaże. Wszędzie można spotkać życzliwych motocyklistów. „Niezwykłym zaskoczeniem było dla nas podczas podróży po Serbii spotkanie w przypadkowym miejscu. Jak się okazało był to klub serbskich motocyklistów. Nie mieliśmy pomysłu na nocleg, a oni bez chwili zastanowienia zaproponowali gościnę i nocleg w swoim klubie. To jedna z przyjemniejszych chwil naszego motocyklowego urlopu” dodaje z rozrzewnieniem kolega Maciej. „Dragerzy” swoją pasję potrafili zaszczepić najbliższym. „..bo Klub to nie tylko członkowie, to też nasze rodziny. Biorą czynny udział w wielu przedsięwzięciach oraz jeżdżą z nami na motocyklowe imprezy” podkreśla prezes klubu.

Na tegoroczną edycje Motomajówki przyjechali głównie członkowie klubów motocyklowych. Wśród nich były też takie , których historia sięga początków organizowania się motocyklistów. Jednym z nich jest Motocyklowy Klub „Skorpion”, który powstał w 1967 r. „Na początku było ciężko. Każdy montował, naprawiał i kombinował części, aby mieć wlany motocykl. Moim pierwszym był Triumph. To było wspaniałe tworzenie od podstaw ukochanego sprzętu…hm, teraz wystarczy mieć odpowiednią kasę. Ci co dysponowali zagranicznym sprzętem stali na cenzurowanym….bo takie były to czasy, gdzie twardą walutę kupowało się po kryjomu, a następnie niezbędne części do motocykli” wspomina jeden z najstarszych członków klubu. W chwili obecnej klub liczy około 50 członków. Zanim nastały przyjazne czasu dla takich pasjonatów motoryzacji, wyjazdy zagranice były możliwe tylko na zaproszenie klubów. „Szczególnie miło wspominam naszych włoskich kolegów z Międzynarodowego Zrzeszenia Motocyklistów. Zawsze pamiętali o nas. Dzięki temu mogliśmy wspólnie podróżować wzdłuż Adriatyku. No i nie wspomnę jak ciężko było kombinować paliwo niezbędne na takie wojaże. Wtedy był przydział na tzw. kartki….”. Wśród motocyklistów rodzą się wielkie przyjaźnie, głównie dzięki miłości do motocykli ale i też chęci wspólnego spędzania czasu. Nie wszyscy zrzeszają się w klubach. Są też małe grupy nieformalne. Kliku przyjaciół kochających szum wiatru potrafi się skrzyknąć w godzinę by z radością pokonać dziesiątki kilometrów dróg .

Display/1/happy/v2-750-200

Tacy pasjonaci też zawitali na Warmińską Motomajówkę. Grupa z Malborka, Sztumu i Nowego Dworu Gdańskiego jest na tej imprezie po raz drugi. Są zachwyceni atmosferą. Jak twierdzą jest to impreza dla wszystkich bez względu na podziały i przynależności klubowe. „Cieszymy się wyjazdem na zloty, ale też nie zapominamy, że warto poznawać nowe miejsce, zabytki, historię, niepowtarzalne uroki i ciekawostki. To nas spełnia i wracamy bardzo, bardzo zadowoleni. Tak też jest i na Motomajówce. Okolice Krosna i Ornety są przepiękne. Polecamy je naszym kolegom. Warto zwolnić przejeżdżając przez te okolice”. Na pytanie co ciągnie do jazdy motocyklem kolega Kris odpowiedział: „głód jazdy, nie koniecznie szybkiej, motopasja i poznawanie nowych ludzi. Również samorealizacja. Dodatkowo kochamy stare motocykle i pojazdy. A na zlotach można wzrok nimi nacieszyć”. Początki tej wspaniałej imprezy były skromne w porównaniu do ostatnich edycji.

Członkowie Morąskiego Klubu „Szerszeń” , który liczy już 10 lat, przyjeżdżają tu co roku. „Dla nas jest ważna atmosfera tej imprezy, wspaniali ludzie i pamięć o pomysłodawcy Motomajówki ks. Andrzeju. Pamiętam jak na pierwszą imprezę przyjechało około 30 motocykli i pogoda nas nie rozpieszczała. Było też niewielkie zainteresowanie okolicznych mieszkańców. Teraz to diametralnie się zmieniło. Jedynie nie zmieniła się fantastyczna grochówka i bigos oraz przyjacielska atmosfera” wspominają członkowie klubu. Skąd biorą się takie pasje? Co ciągnie do jazdy na motocyklu? Czy nie ma ciekawszych możliwości na czas wolny ? To standardowe pytania zadawane tym pozytywnie zakręconym pasjonatom.” Przede wszystkim to styl życia, poznawanie nowych ludzi, przyjaźnie, otwartość i szczerość wśród motocyklowej braci, poznawanie nowych regionów bo Polska to piękny kraj…można by jeszcze długo mówić o tym.” Dodaje następny członek klubu. Ta pasja jest pełna zaskakujących przygód i sytuacji. Każdy wyjazd, zlot czy zagraniczne wyprawy zostawiają niezatarte wrażenia. Coraz więcej jest życzliwości na drodze ze strony innych użytkowników dróg w myśl zasady „widzimy się wzajemnie i nie staramy się uprzykrzać innym podróży”. Przesłanie dla tych co dopiero zaczynają spotkania z motopasją?

„ Nie śpieszcie się, poczekają na was”, to słowa Członka Klubu „Szerszeń”. Organizatorzy serdecznie zapraszają w następnym roku na jubileuszową X Warmińską Motomajówkę.

Tekst i zdjęcia Robert Dubaj

 

 

 

 

Studenci Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Ornecie zaliczyli następny rok studiów. Po całorocznej ciężkiej pracy studenci rozpoczną upragnione wakacje. Na zakończenie roku akademickiego został napisany projekt do Gminy Orneta o wsparcie realizacji zadania publicznego pod tytułem „Biesiada Seniora- Lata młodości”. Impreza odbyła się 29 czerwca w Miejskim Domu Kultury. Na imprezę zostały zaproszone władze miasta, sąsiadujące Uniwersytety Trzeciego Wieku , księża parafii rzymsko-katolickiej i prawosławnej oraz mieszkańcy Ornety. Uczestnicy imprezy bawili się wyśmienicie. Były przeprowadzone dwa konkursy: „Smaki młodości” i „ Strój młodości”. Potrawy, które próbowała komisja konkursowa zostały ocenione bardzo wysokimi ocenami. Dla zwycięzców zostały wręczone dyplomy. Potrawy, przygotowane w tym konkursie to : pierogi z różnym farszem, pyzy, babka ziemniaczana, smalec, gołąbki, chleb.

Konkurs na najładniejszy strój lat 50-tych,60-tych i 70- tych, lat naszej młodości , cieszył się dużym zainteresowaniem wśród uczestników biesiady. Stroje były przepiękne, a panie wyglądały zjawiskowo. Tak jak kiedyś w latach 50-tych, 60-tych i 70-tych na ulicach nie brakowało szykownych kobiet, tak na naszym pokazie mody z tamtych lat, kobiety w modnych kapeluszach, w pięknych strojach paradowały jak przystało na prawdziwe damy. Miały w sobie wdzięk, praktyczność, elegancję i klasę. Takiej stylizacji nie powstydziłaby się nawet dama światowego formatu tamtych lat. Zabawa była wyśmienita. Bawili się z nami mieszkańcy Ornety, członkowie stowarzyszenia „ Ornecianie ”, odwiedziły nas koleżanki z Uniwersytetu Trzeciego Wieku z Morąga, z którymi łączy nas bliższa współpraca. Zaszczycił nas swoją obecnością ksiądz Parafii Prawosławnej w Ornecie i zaprosił nas do uczestnictwa w organizowanej przez parafię uroczystości „Dni Kultury Słowiańskiej” .

Uczestnicy naszej „Biesiady Seniora” byli bardzo zadowoleni. Jedzenie było smaczne. Pierogi, babka ziemniaczana czy smalczyk to przecież jedzenie naszej młodości. Obecnie nasze pożywienie jest troszkę inne, a my troszeczkę starsi i do tego musimy liczyć kalorie. Ciasto przygotowane przez nasze koleżanki z UTW w Ornecie było przepyszne. Wyszliśmy z imprezy wszyscy najedzeni słodkościami i konkretnymi potrawami. Zadanie publiczne do którego realizacji przystąpiliśmy było pod nazwą „Organizacja spotkań integrujących mieszkańców Gminy Orneta”. Dziękujemy wszystkim, którzy chcieli być z nami, za uczestnictwo w tak pięknej imprezie wspomnieniowej przypominającej naszą wspaniałą młodość. Jak napisał Dostojewski „Nic nie jest tak szlachetne, zbawienne i przydatne w życiu jak dobre wspomnienia”, tak i my cieszmy się życiem i od czasu do czasu powspominajmy i dobrze się bawmy. Na drugi rok planujemy podobną imprezę. Spróbujemy przygotować ją jeszcze lepiej i bawić się mając na uwadze wspomnienia. Uniwersytet Trzeciego Wieku między innymi uczy nas odwagi, otwarcia na świat. Wyrabia w nas pewność siebie i samodzielność. Czy któraś z nas, kobiet śpiewających na scenie na tej imprezie, myślała o tym, że kiedyś stanie przed publicznością i będzie śpiewała? Starość to niejednokrotnie samotność, choroba, ból, cierpienie, niedołężność … ale czy tak musi być? Uważamy, że można żyć inaczej.

Śpiewałyśmy tak:

„Nasz żywot ma jeszcze czar I swoje ma uroki Znowu w przygodę nas gna I śpiewać każe tak Żyjmy pełnym życiem Póki życie nam daje coś w darze Żyjmy pełnym życiem Nie pozwólmy by okradł nas czas Żyjmy pełnym życiem A co będzie to wnet się okaże Pełnym życiem wszyscy żyjmy Póki serca biją w nas”

Jolanta Badyda Prezes Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Ornecie

 

 

 

Na początku października delegacja Ornety udała się z wizytą do Landwarowa- miasta partnerskiego na Litwie, by podpisać świadectwo dalszej współpracy zagranicznej. W 2018 roku przypada XX-lecie nawiązania współpracy pomiędzy Ornetą a Landwarowem. Starosta Landwarowa Vytas Rukšėnas oraz Burmistrz Ornety Ireneusz Popiel obiecali sobie w dalszym ciągu umacniać wzajemne relacje oraz zacieśniać współpracę w dziedzinie oświaty, kultury, sportu, gospodarki i spraw socjalnych. Wizyta na Litwie była również okazją do uczczenia 100-lecia Niepodległości Polski i złożenia kwiatów i zapalenia zniczy na cmentarzu Rossa w Wilnie na grobie matki Józefa Piłsudskiego oraz miejscu gdzie leży serce Marszałka.

 

 



W ciepły, deszczowy dzień pojawiła się w Ornecie kolumna pojazdów i to nie byle jakich. Były to historyczne motocykle z byłych radzieckich fabryk, niegdyś bardzo popularne na polskich drogach: Urale, Dniepry, Iże…. Historia jednośladowej motoryzacji, a raczej dwuśladowej. Wszystkie motocykle były z oryginalnym wózkami. To pasjonaci z Szwecji i Finlandii zorganizowali jeden z wielu swoich rajdów po Europie. Tym razem w planie są kraje nadbałtyckie. Dziś krótki nie zaplanowany postój padł na uroczą ornecką starówkę. Być może „slow city” klimat przypadł do gustu tym ciekawym pasjonatom by na chwilę przystanąć i odpocząć. Chwila rozmowy, spacer po starówce i cała grupa udała się do pobliskiego bistro, gdzie spróbowała prostej, acz smacznej kuchni. Niesamowite było z jakim uporem starali się prawidłowo wymówić słowo „schabowy”. Niektórym nawet się udało. Te kilka chwil pobytu motocyklowych pasjonatów pozwoliło przypomnieć zapomnianą historię polskich dróg. Szerokiej drogi i ponownej wizyty w miasteczku nad Drwęca Warmińską. PS. Produkcja niektórych kultowych motocykli jest wznawiana…. aczkolwiek bez magicznej duszy sprzed dziesiątek lat.

Tekst i zdjęcia Robert Dubaj

 

 

 

- START ADVERTISER: Orange PL from awin.com -->
Forum - ostatnie posty